tak jest na swiecie.
nawet w lecie.
leci konik do gory
z nogami
na dol leciec nie chce
bo na gorze ladnie
ladne miasto widzi
niedaleko betlejem
be tle jem.
i synka widzi od mamusi
bo tam ladnie jest.
jest. jest. jest.
spiewa mlaina przy malowaniu.
a wieczorem pyta w lozeczku:
– mamusiu a gdzie jest pan bog?
– a niebie.
– aha. no to niech przyjdzie.
– on nie przychodzi. on tam, zawsze jest.
– a jak ja jestem na niego smutna i go poprosze to przyjdzie?
– nie.
– nie? dlaczego?
– bo on widzi, ze masz mamusie i tatusia, ktorzy zawsze sa przy tobie, wiec nie musi przychodzic.
– aha.