advent gärtlein

sliczne warkoczyki, wrzosowa sukienka wspolgrajaca z lylowa sliwa pod prawym okiem, wynikiem skakania po krzeslach w przedszkolu, przejeta mina. malina ma dzis advent gärtlein. w najwiekszej sali przedszkola ulozony jest spiralny labirynt z galazek swierku. dzieci spiewaja piosenki i pojedynczo niosa do srodka labiryntu wlasnorecznie zrobione swieczki z pszczelego wosku. tam stoi wielka swieca, biala lilia i czerwona roza – symbole ciepla, madrosci i milosci. dzieci odpalaja swoje swieczki i ustawiaja je wzdluz swierkowego labiryntu, ktory staje sie labiryntem swiatla. potem sluchaja opowiesci o swiecy, ktora zastanawia sie nad celem swojego bytu. czego pragne – mysli swieca lezac obok wielu podobnych sobie swiec w pudelku – chce spokoju? chce spedzic swoje zycie gdzies na dnie szuflady, w kurzu i ciemnosci? czy wole sie spalic, stac sie swiatlem, cieplem, pieknem? wole splonac i w ten sposob nadac mojemu istnieniu sens, wybieram zar i plomien, chce dac z siebie wszystko. co advent ta opowiesc inaczej dociera do dzieci z roku na rok starszych i madrzejszych. i ciesze sie, ze biala lilia to nie symbol czystosci tylko madrosci.
malina wroci dzis ze swiatlem do domu i zacznie sie adwent. wyciagam z piwnicy karminowo – purpurowa serwete, zielony wieniec czeka na przystrojenie, wielka jak talerz czerwona swieca o czterech knotach stanie w srodku zamiast tradycyjnych czterech swiec. uwielbiam ten czas. chce jeszcze oproznic kilka szuflad, troche w piwnicy. chce zeby bylo jak najmniej szczegolow i jak najwiecej miejsca dla nas, swiatla i ciepla.

PS: gärtlein wyglada mniej wiecej tak:
http://www.waldorfkindergarten-minden.de/jahreslauf/advent.htm

Dodaj komentarz