plan.

tydzien temu w berlinie przegadalam z przyjaciolka cala noc. omowilysmy plan sprzed dwoch lat, zmodyfikowalysmy go, odjelysmy troche ryzyka, dolozylysmy dwa lata doswiadczen. niestety nastepnego dnia, po otrzezwieniu nadal uwazalysmy, ze plan jest optymalny. dwa dni pozniej opowiedzialam o tym mezowi przy cudownej wloskiej kolacji. ku mojemu przerazeniu zamiast mnie wysmiac jak dwa lata temu, maz z blyskiem w oku pochwalil mnie za genialny plan, dolozyl dwa pomysly i przyznal, ze jest pod wrazeniem. dzis opowiedzialam o tym mojej klientce-przyjaciolce. ona jest za. totalnie za. upilysmy sie na to konto. i teraz to juz naprawde jestem w rozterce. tesknie za weekendem, zeby odpoczac od myslenia.

Dodaj komentarz