malina jest u dziadkow i wcale jej sie do domu nie spieszy. my trzeci wieczor spedzamy w miescie. jemy, pijemy, spotykamy sie.
pomyslalam dzis, ze dla maliny (jak i kazdego dziecka) rodzice musza byc tez bardzo szczesliwi we dwoje. dziecko nie moze czuc, ze szczescie rodzicow jest od niego zalezne. jest. jest. ale to powinnismy czuc tylko my-rodzice.