wspolna kolacja, mila pani kelnerka jest nasza sasiadka. starsznie milo. malina spätzle, ja rybke. i tak sobie gadamy. w poludnie byla u nas l. pytam jak to jest, bo l. jest super uczennica, baletnica, akrobatka, pewna siebie a nawet troche zadziora.ale jak u nas jest i cos ja pytam to jaka sie, steka, kreci warkoczykiem jakbym ja przepytywala z tabliczki mnozenia. malina na to:
– wszystkie moje kolezanki sie ciebie wstydza, bo ty jestes dziwna.
tak. masz babo placek.
– dziwna? myslisz, ze jestem dziwna?
– no dla mnie to jestes normalna. ja ciebie znam. ale dla moich kolezanek jestes jakas dziwnie mila. jak mnie odwiedzaja przynosisz orzeszki i zawsze z nami zartujesz. inne mamy nie sa takie, wiec to jest dziwne. on enie wiedza co zrobic jak ty jestes taka mila.
ze sie powtorze: masz babo placek.
– ale ty jak chodzisz w odwiedziny to tez ciagle jesz jakies ciasta, lody i inne rzeczy.
– tak. ale to jest wtedy takie powazne. inne mamy sa bardziej powazne niz ty. zadaja powazne pytania i nie zartuja i wiesz co? mysle, ze one wszystkie strasznie sa zazdrosne, ze jestes najladniejsza mama w klasie.
normalnie malo sie nie poryczalam. kazda mama kiedys to slyszy, ale i tak to jest jak piorun z nieba. ja tez uwazalam, ze moja mama jest najldiejsza ze wszytkich mam. i pamietam jak w tajemnicy nosilam zdjecie z reklamy szminki, bo bylam pewna, ze to moja mama, tylko nie chce mi powiedziec, ze to ona. takie maciupkie czarno biale zdjecie. uwielbialam je.
malina poszla spac, a ja nie moge pracowac tylko sobie mysle i mysle.
jak sie jest w ciazy a potem ma sie male dziecko to mysli sie o roznych rzeczach. zeby bylo zdrowo, czysto, swiezo, zeby dziecko bylo zadowolone, usmiechniete i jeszcze raz: zdrowe, zdrowe, zdrowe. dopiero z czasem zaczyna sie rozumiec jak to jest byc dla kogos najwazniejsza osoba na swiecie. to sie kiedys zmieni, ale na razie tak jest i to daje tyle szczescia.