rano. rozczesuje splatane, dlugie, zlote wlosy maliny.
– jak wyzdrowiejesz to w koncu pojdziemy do fryzjera.
– tak!
– ale nie bedzie ci szkoda dlugich wloskow?
– nie!
– ok. to ja tez troche obetne. bedziemy obie mialy krotsze wlosy.
– ty nie.
– nie? dlaczego?
– ty musisz miec dlugie wlosy bo jestes moja mamusia. przeciez nie jestes moim tatusiem.