pamietam dokladnie ten dzien, kiedy w tramwaju – przystanek przy pl.zawiszy – stalam niezdecydowana w drzwiach. wysiasc? przejechac jeszcze jeden przystanek? i jakis uczniak rzucil zdenerwowany: – pani wysiada? czy nie wysiada?
mialam wtedy 24 lata, lada moment wychodzilam za maz i strasznie mi sie zrobilo milo, ze ktos do mnie zwrocil sie per „pani”. no nareszcie. prawdziwie dorosla! dzis pewnie obyloby sie bez slow, chlopak przepchnalby sie do wyjscia i tyle, ale wtedy to jednak … byly inne czasy. babciom ustepowalo sie miejsca w tramwaju. powaznie tak bylo!
bardzo sie cieszylam ta swoja dorosloscia, zawsze z dowodem pod reka na przyklad zeby moc wejsc do pubu w anglii. juz nawet z obraczka na palcu i swiatowa mina na twarzy wygladalam na malolate. i tak sie do tego stanu przyzwyczailam, ze wygladam na mniej niz jestem, ze lekko zszokowal mnie ktos kto niedlugo po przekroczeniu 40stki powiedzial, ze wygladam jakbym wlasnie przekroczyla 40stke. no dobra. trudno. zaczelam wygladac na swoje lata. kazdego to w koncu czeka, prawda?
rok temu stalam na pewnym branzowym przyjeciu na plazy i jak zwykle sie nudzilam i milo usmiechalam do kazdego kogo znalam i kogo nie znalam tez. small talk w trzech jezykach przy moim kalectwie jezykowym jest naprawde meczace. no ale ok: i am fine, very busy, very nice, awesome, great, thank you, yes sure, danke, alles super, a u ciebie? a tu podchodzi do mnie znajoma agentka z ktora sie lubimy, wiec pewnie dlatego postanawia (pod wplywem alkoholu), dac mi dobra a serdeczna rade:
– musisz odpoczac.
– no musze. zaraz ide do lozka.
– nie, no ja mysle tak ogolnie musisz odpoczac. widac, ze ta wasza cooperacja cie wykonczyla. wygladasz na zmeczona. zle wygladasz. nie powinnas tyle pracowac, przejmowac sie… popatrz na t. no zobacz sama, ona wyglada znacznie lepiej, pewnie nie zapieprza tak jak ty!
– t.??? t?!!! porownujesz mnei z t.?
– no bo pracujecie razem…
– kochana, t. moglaby byc moja corka, gdybym tak kolo matury stracila zmysly i niechcacy zaszla. ja moge caly dzien lezec u masazysty a t. pracowac a i tak nie bede wygladac jak ktos o 18 lat mlodszy niz ja.
– 18 lat? p o w a z n i e? o kurcze!
i tak mnie w sumie ta rozmowa rozsmieszyla i myslalam, zeby cieszyc sie z niezaplanowanego komplementu (chociaz moze to byl poprostu anty-komplement dla t.?), ale nie… jakos nie moglam. poczulam, ze mam dosc. pracuje w branzy dla mlodych ludzi i wciaz sie z nimi porownuje, mierze, scigam. tej wiosny poczulam, ze braknie mi tchu. zamiast cieszyc sie, ze w sumie jak na swoj wiek dobrze wygladam, martwie sie kazda zmarszczka. a najgorsze jest to, ze nic mi sie nie podoba. muzyka, social media, demokracja filmu, shows z calym ich wulgaryzmem. mecze sie.
schudlam troche, bo przestalam jesc slodycze. znajoma kreci glowa: wiesz kolo 40stki to juz nie mozna sobie ot tak chudnac. cialo tego nie lubi!
nie mowie, ze ja jestem akurat kolo 50 tki, robie sobie z cialem co chce i mam jedno jedyne marzenie, kiedy wieczorem podlewam ogrod: zeby tak to jeszcze wszystko troche potrwalo.