pamietam dyskuse na roznych forach o zachwycaniu sie wlasnym dzieckiem, o chwaleniu i podziwianiu i o tym ze matki przesadzaja i rozpieszczaja. nigdy sie takimi opiniami nie przejmowalam i odkad malina jest, jestem nia niezmiennie zachwycona i czesto daje temu wyraz. a dzis wpadlam na dziecisawazne.pl na taki artykul pod ktorym moglabym sie podpisac obiema rekami.
(…)Zamiast dążyć do zdobywania przez nasze dzieci kolejnych umiejętności, powinniśmy raczej skupić się na wzbudzeniu w nich poczucia, że są wyjątkowe. To wymaga nawiązania głębszej relacji, ale daje niesamowite rezultaty. Takie dzieci są z siebie zawsze zadowolone, same chcą rozwijać swoje zainteresowania, uczą się z zapałem rzeczy, które naprawdę je interesują. Zapewnienie poczucia bycia wyjątkowym jest lepszym kapitałem na przyszłość niż notoryczne ustawianie się w kolejce do kolejnych konkursów.(…)
(…) Okazuje się, że najcenniejszy dar, jaki jesteśmy w stanie wnieść do rozwoju naszego dziecka, to miłość i wsparcie, które możemy dać mu w dzieciństwie. Sukces nie jest zapisany w genach, zależy od życiowych doświadczeń. I to właśnie my, rodzice, mamy ogromny wpływ na to, jak potoczy się przyszłe życie naszego dziecka. Nie ma szczęściarzy i pechowców. Są ludzie, którzy wierzą w swoje możliwości, i ci, którym tej wiary brak.
caly artykul tu: http://dziecisawazne.pl/naprawde-rozwijaja-sie-talenty-czyli-o-milosci-akceptacji/
jak widze jak malina daje sobie rade w szkole, w kontaktach, jak radzi sobie z konfliktami, z publicznymi wystepami, z niepowodzeniami, no i z nami (niestety trudnymi rodzicami) to mam ochote powiedziec wszystkim mamom: podziwiajcie swoje dzieci codziennie i oficjalnie. szczerze i serdecznie. lepszego kapitalu na zycie nie ma.
moja ulubiona mama fabularna to mama forresta gumpa.
