jestem dziwnym stworzeniem. klucze wsrod maili, przesluchuje zostawione wiadomosci, znudzona wisze na godzinnych telefonicznych konferencjach. nie mam sily na te prace. pewnie za dlugo sie tym juz zajmuje. az tu nagle wali sie polowa ustalonych systemow, ktos rzuca prace, ktos konczy wspolprace, ktos potrzebuje wielkiej prezentacji na wczoraj, skacze mi ciesnienie i nagle znow mi sie chce, kazda katastrofa jest nowym miejscem na nowa konstrukcje. czuje sie jakbym sie obudzila po dwoch tygodniach podsypiania. od czasu do czasu potrzebuje pobudki, inaczej popadam w letarg. nagle w ciagu godziny zlatwilam wiecej spraw niz czasem w pol dnia.