cisza.

 

na dlugie loty maz kupil sobie sluchawki wyciszajace. jest zachwycony i od roku sluchawki sa najwyzniejsza czescia jego bagazu podrecznego. myslalam, ze to taki tam sobie gadzet, ale jak mezowi pomaga to czemu nie. wczoraj z ciekawosci zalozylam je sobie na uszy i… znalazlam sie w innym swiecie. cisza. ulga. spokoj. z wielka poducha zawislam na hamaku otulona cisza jak puchem. malina miala kolezanke z wizyta, maz wyskoczyl na runde motorem dookola jeziora. a ja ze swoja cisza spedzilam fantastyczne dwie godziny.

co wieczor obiecuje sobie, ze przestane czytac wiadomosci. i polskie i niemieckie. powinnam sobie chyba zalozyc jakas specjalna blokade, wiadomosci i komentarze (tych w ogole nie powinno sie czytac) zabieraja mi duzo dobrej energii. potrzebna mi taka sfera wolna od wiadomosci jak czas w absolutnej ciszy, swiat zredukowany do obrazu, bez przekazu.

 

 

 

Dodaj komentarz