22.

 

kiedy ogladamy jakis film o pieknej milosci, o przyjazni, o szczesciu, z jakas romantyczna scena rzucamy sobie porozumiewawcze spojrzenie: pieknie, ale co oni tam wiedza… ciagle wydaje nam sie, ze wygralismy los na loterii, ze przytrafilismy sie sobie jak slepej kurze ziarno, jak jestesmy jak garnek z pasujaca przykrywka, jak plus i minus, nie mozemy bez siebie zyc jak ogien bez powietrza, jak roslina bez slonca, ciagle wydaje sie nam, ze to sie dopiero co zaczelo i nie do wiary, ze to juz 22 lata.

w sobote malina uraczyla nas domowym sushi, w niedziele swietowalismy we dwoje na tarasie w slocu i liczylismy kiedy byl nasz cywilny slub: 5 czy 7 dni przed koscielnym? w sumie powinnismy swietowac slub cywilny, ktory byl dniem smiechu, radosci, swietnej zabawy i party do rana w moim maciupkim mieszkanku w warszawie. dzien slubu koscielnego byl pelen porazek, wiekszych i mniejszych katastrof i choc dzis swietnie sie to opowiada, to jednak nie bylo tak nam wtedy tak wesolo jak to sie dzis z perpektywy 22 lat wydaje.

 

 

Dodaj komentarz