dziennikowe, blogowe i fb – dyskusje wciaz ucza mnie i od nowa zaskakuja. zebym nie wiem jak mocno byla przekonana, ze mam racje i ze tylko i jedynie moja intuicja jest nieomylna (jak kiedys papiez) i ze wszyscy oczywiscie mysla tak samo jak ja, to zawsze znajdzie sie ktos, kto nie dosc, ze mysli inaczej, to w dodatku czasami wrecz mysli… zupelnie dowrotnie! tak. tak.
i przypomnialo mi sie jak przed laty siedzialam w kinie na filmie w kolorze rozowym: lily fee. rozowy film dozwolony oczywiscie od wieku zero, bo czegoz mozna sie zlego spodziewac po infantylnej, rozowej krolewnie z wytrzeszczem oczu? 6 czy 7 letnia malina byla zachwycona filmem, ale juz nasza kinowa siasiadka nie dala rady przy scenie, kiedy rozowy, rozany ogrod zarasta czarnymi kolcami. dla 3 letniego dziecka to byl szok, dziecko zaczelo strasznie plakac i chcialo wyjsc. naladowana jeszcze swiezo waldorwska ideologia, zwrocilam matce uwage, zeby dala dziecku spokoj i wyszla z kina. wkurzona mama powiedziala, ze film jest od 0 i tylko sie przesiadla.
lata pozniej, a dokladnie wczoraj siedze z malina i mezem w kinie. ogladamy najnowsza produkcje pixar inside out. dozwolona od 0. piekny film o emocjach, wspomnieniach, okazywaniu uczuc i tych smutnych i tych wesolych, strachu i zlosci. film jest wesoly dopoki opowiada o dziecinstwie glownej bohaterki. w swiecie jej emocji buduje sie strefa przyjazni, rodziny, wyglupow, strefa hobby – obrazowo przedstawione jak mini planety, czy statki kosmiczne. jak najwieksze skarby, diamenty czy zlote kule przechowywane sa wspomnienia pieknych chwil z rodzicami, z przyjaciolka, ze sportowa druzyna. jednak rodzice postanawiaja sprzedac dom, przenosza sie do miasta i caly ten kolorowy, radosny swiat zaczyna sie cegielka po cegielce rozpadac. niesamowite metafory no i podobienstwa do naszej przeprowadzki sprzed 3 lat sprawily, ze co i raz chlipalysmy z malina jak wariatki a tatus tylko dostarczal nam swieze chusteczki.
film jest 3d, wiec sceny kiedy w czarna przepasc zapomnienia spada ulubiony slon, kiedy rozpada sie swiat zaufania, swiat przyjazni sa naprawde przerazajace. kilkuletni chlopiec rzad wczesniej od polowy filmu sciagal okulary 3 d proszac mame zeby wyjsc, bo mu sie film nie podoba. mama z uporem maniaka wkladala mu okulary i uspoajala, ze ta scena zaraz sie skonczy i ze film jest super. kiedy zawalil sie „pociag mysli” (gedankenzug), chlopiec zaczal plakac, mama wziela go na kolana. no zeby sie nie bal, co? i znow wcisnela mu okulary. zeby lepiej widzial, co? scena z monstrualnym klownem – nawet mnie przeszedl dreszcz. chlopiec zrzucil okulary na podloge, mama sie wkurzyla (pewnie chce go wychowac na twardziela, bo mieczaki to nie maja w zyciu szans, co?), w ciemnosciach znalazla okulary i odeslala synka do ojca. en jeszcze dobry kwardrans staral sie zmusic dziecko do ogladania filmu az jakas pani nie wytrzymala i poprosila ich o opuszczcenie kina, bo przeszkadzaja. ha! i to nie bylam ja! jestem wyluzowana, co? bo kazdy wychowuje jak chce i nic mi do tego amen.
(ps: mama obejrzala film do konca)
(ps2: z tego wszystkiego nie wiem czy to napisalam, ale film warto obejrzec. szczegolnie z prawie-13latka! w drodze do domu dyskutowalysmy w przyjaznej atmosferze i obopolnym zrozumieniu)