w tym roku na festiwalu widzialam wiele filmow o cyber mobbing. szczegolnie dotkniete sa tym szkoly. w przecietnej amerykanskiej szkole okolo 70-80% mlodziezy mialo do czynienia z internetowym mobbingiem. podobal mi sie film, w ktorym zebrano cala szkole, w ktorej anonimowa ankieta wykazala 90% doswiadczenia z aktywnym mobbigiem i powiedziano dzieciom wprost: 90% to znaczy WY, prawie wszyscy uprawiacie mobbing. TERAZ, natychmiast jak tu siedzicie wyciagnijcie komorki i tablety z tornistrow. dzieci przerazone – moze beda musialy oddac telefony, albo co? nie. kazdy ma NATYCHMIAST napisac cos milego o swojej klasie, o osobie z ktora ma w szkole malo do czynienia. reakcja byla oszalamiajaca. ale sie zrobilo… milo? fajnie?
dzieci ucza sie dzis na ironii, na grach, na talkshowach, ich idole spiewaja o zabijaniu, o smierci, o gwaltach – gdzie maja doswiadczac uprzejmosci i przyjemnego uczucia z bycia milym i reakcji na bycie milym?
zapytalam maline jak to u nich jest. malina, ze w szkole to nie wie, ale w klasie nic takiego sie nie dzieje.
– wszystkich lubicie? z nikogo sie nie smiejecie? nikogo nie przezywacie?
– no nie. tylko c. ciagle mowi, ze jej nie lubimy, ale ona sie myli. lubimy ja, wiec niech sobie gada co chce!
postanowilam byc czujna. cudow nie ma.