swieta milosci

 

jak zawsze moja mama wraca do domu wczesniej niz bylo w planach. tym razem jednak juz przed wigilia. jutro. malina cala we lzach. a ja jestem tak zmeczona, ze nawet nie mam sily sie zloscic. uslyszalam te sama litanie jak kiedy mialam 10 lat, jak mialam 15 lat, potem 18, 25, 35, 40, 45, ze jestem wstretna, niewdzieczna, podla, ze sie juz nigdy nie zobaczymy, ze mnie nienawidzi.

i moze to jest wlasnie ta prawda ktorej cale zycie do siebie nie dopuszczam? moze wlasnie tak jest?

 

 

Dodaj komentarz