wielki projekt, wielkie nazwiska, ocieramy sie o wielki swiat. dlatego tez oprocz ludzi, z ktorymi mamy pracowac, musimy tez pracowac z ich managerami, producentami i agentami. to wielka machina, w ktorej kazdy zarabia pieniadze i kazdy musi powiedziec swoja kwestie, zaznaczyc swoja obecnosc i podkreslic wage swoje funkcji. kazdy prezy miesnie i wciaga brzuch. jest czesto glupio i nieprzyjemnie a my jako produkcja jestesmy profesjonalni, uprzejmi i usmiechnieci. z naszej strony projektem kieruje producent prawdziwa gwiazda i jak to z prawdziwymi gwiazdami bywa jest to…skromny, mily pan z niesamowitym poczuciem humoru. wczoraj mielismy pierwsze telefoniczne starcie z producentka gwiazdy. producentka przez dobra godzine obrazala mojego producenta, byla arogancka, glosna i nieprzyjemna. on to znosil ze stoickim spokojem a ja probowalam wszystko obrocic w zart i tak jakos przebrnelismy przez godzinna narade pelna przeszkod jak pole minowe. kwadrans po tej bolesnej operacji producentka zadzwonila do mojego szefa i mnie i zaczela sie rzucac zebysmy natychmiast dali jej podopiecznemu innego producenta. na-tych-miast! mnie zatkalo a moj szef uprzejmy jak zawsze:
– kochana, przegogluj prosze pana g., zastanow sie jaki dumny bedzie twoj h. jesli bedziecie pracowac z g. i… zadzwon jeszcze raz, ok?
po kolejnym kwadransie producentka zadzwonila do g. i zostawila dluga wiadomosc jak bardzo sie cieszy, ze beda razem pracowac, jak to cudownie ze sie poznali, ze jest jego absolutna fanka a film „s” jest jej ulubionym filmem od zawsze! dzwonie do szefa producentki i grzecznie pytam czy ona tak zawsze, bo to nam troche utrudnia prace i czy on moze cos z tym zrobic. a on, ze niewiele da sie zrobic, ale da nam dobra rade: zawsze wszystko omawiac przed 2-3 popoludniu. o tej porze producentka zaczyna pic. niestety jak pije na smutno to jest agresywna jak moglismy sie na wlasnej skorze przekonac. przed poludniem rewelacyjna profesjonalistka.
i masz babo placek.