urodziny tescia. grylowalismy rozne roznosci, zamiast tortu byly dwie sliczne muffinki: w jednej 7 swieczek w drugiej 4, bo to 74 urodziny. w ogrodzie zapalilismy pochodnie, i swieczki w kolorowych sloiczkach. malina powiesila piekny plakat urodzinowy dla dziadka. ale bylo ladnie!
potem siedzielismy jeszcze dlugo w nocy i dopijalismy czerwone wino, przyszedl kot sasiadow, ktory stal sie juz chyba mlodziencem ale nadal jest drobny i zwinny. lezal obok nas i muczal jak maly motorek. nie wiedzialam, ze koty tak mrucza. pierwszy raz w zyciu mialam kota na kolanach.