tempo.

wisimy na telefonie. w hamburgu, berlinie, los angeles, londynie, ja pod monachium. wszyscy strasznie cool. i my dwie sierotki. moj szef i ja. co i raz wtracamy cos madrego i stramy sie brzmiec lekko i swobodnie. jednoczesnie na skypie klepiemy sie po ramieniu:

 – jestesmy pierwsza liga. jasne!

obok stoi malina i sie przysluchuje. pisze karteczke:

 – mamusiu, czy ja tez jestem pierwsza liga?

odpisuje:

 – TAK!

jestem slomiana wdowa. piatek wieczor. znajoma wspolczuje, ze musze pracowac w piatek wieczorem. ja nie zaluje. sa momenty, kiedy jest ta praca jest naprawde fajna. i teraz wlasnie jest taki moment. zaraz idziemy na szybka kolacje do ulubionej restauracji, potem malina do lozka a ja dokoncze prace. pewnie posiedze do polnocy. jutro jade z malina na zawody sportowe. w niedziele jedziemy na maturalny bal naszej siostrzenicy.

zatrzymam sie dopiero we wtorek.

 

 

 

 

Dodaj komentarz