dialogi mimowoli podsluchane.

wciaz jest tak, ze jednak by zrozumiec o czym mowa w restauracji przy stoliku obok to musze sie dobrze przysluchac jesli to niemiecki. jesli ludzie mowia po polsku rozumiem czy chce czy nie i przez to slysze czy chce czy nie.
jestesmy w malutkim biergarden. mala, na oko 5 letnia dziewczynka:
 – mama, chce mi sie kupe!
 – czego sie drzesz? – denerwuje sie tata – wszyscy musza slyszec, ze chcesz zrobic kupe?!
 – niech sie drze, i tak nikt nie rozumie. – mama nie przerywa jedzenia i dodaje w kierunku dziecka – idz do kibla i zrob kupe. tam na lewo, widzisz?
 – widze. – dziewczynka kieruje sie w strone toalet.
tata nadal z lekka wkurzony:
 – idz z nia, bo przeciez wszystko obsra!
 – to niech obsra. twoj kibel czy co? – wzrusza ramionami mama i w spokoju przezuwa obiad, bo niby czym mialaby sie martwic w taki piekny, sloneczny dzien.

Dodaj komentarz