– urodzilas mnie normalnie czy przez cesarskie ciecie?
– normalnie. a czemu pytasz?
– bo rozmawialam z kolezankami. siostra klary malo nie umarla w czasie porodu.
– a co sie stalo?
– no nie wiem, klara mowi, ze pekl jej pecherz…
– ale wszystko dobrze sie skonczylo? – postanawiam nie wdawac sie w dyskusje o pecherzu plodowym.
– dobrze sie skonczylo, ale mogla umrzec.
wieczorem pracuje jeszcze a malina cichutko wstaje na siusiu. myje lapki i przychodzi do mnei zmartwiona.
– trzymalam sie jak moglam, ale juz dluzej sie nie dalo…
– ale co?
– no siusiu. boje sie robic siusiu, zeby mi pecherz nie pekl…
malinowy dzien zakonczyl sie prosta podaganka o pecherzu moczowym i plodowym i dziecko uspokojone poszlo spac.