sercowo zajmowalam sie w zyciu: psychologiem, kompozytorem, prezenterem telewizyjnym, architektem, tancerzem. wyszlam za inzyniera. pracuje w branzy, gdzie polowa moich znajomych nawet w nazwie swojego zawodu ma "kreatywny". dlatego uwazam, ze mam prawo autorytatywnie sie w tej sprawie wypowiedziec: artysci sa kreatywni w swojej pracy, trudni i nudni prywatnie. mozna wyjsc za inzyniera, matematyka albo fizyka, ktorzy sa artystami w zyciu prywatnym. i to jest lepszy sposob na zycie. amen.
ps: gdybym miala mojemu mezowi cos radzic, to poelcilabym mu jakas fajna wesola kobitke, nie mnie. ale te porady zachowam dla siebie.