malinowy sen.

malina kocha sie od zawsze w szczuplych blondynach. czy cale zycie bedzie szukala kogos takiego jak jej tata? bedzie trudno, bo drugiego takiego faceta nie ma i juz. no ale niech probuje. jedno musze przyznac: malina ma gust. podobaja mi sie wszestkie jej sympatie poczawszy o przedszkolnego meza moritza (ktory nota bene wciaz przysyla kartki z pozdrowieniami:)
aktualnie malina kocha sie w laurinie z 4 klasy. wzdycha od dwoch miesiecy chyba, kreci oczkami i marzy jakby mu powiedziec, ze go kocha bo on jej w ogole nie zauwaza. dalam jej rade, zeby go lepiej tez nie zauwazala – to najlepszy sposob na chlopakow. wiec malina kocha sie w laurinie z ukrycia i w tajemnicy. wczoraj wyznala mi, ze kilka razy jej sie snil.
 – tak? i jak ci sie snil?
 – nie moge ci powiedziec, bo to cos okropnego. straszny wstyd.
 – tak? czyli co?
 – nie moge ci powiedziec.
 – oj powiedz. wszystko sobie mowimy przeciez.
 – nie powiem, bo powiesz tatusiowi a to taki wstyd.
 – no pewnie, ze powiem. wszystko sobie mowimy, wiec mow.
 – ale… to jest zwiazane z bolem…
zamarlam. jezu. o co chodzi.
 – mamusi trzeba wszystko opowiadac kochaneczko, wiec mow.
 – no dobrze… snilo mi sie, ze bieglam przez korytarz w szkole i sie przewrocilam. natalia mi zaraz pomogla sie podniesc, ale nie moglam isc, bo strasznie bolala mnie noga. laurin to zobaczyl i od razu przybiegl mi pomoc i razem z natalka pomogli mi pojsc do lazienki. laurin zrobil mi oklad z recznika z zimna woda.
 – no ale to jest piekny sen. czemu nie chcialas go opowiedziec?
malina rozglada sie czy nikt jej w restauracji nie slyszy:
 – no bo on wszedl z nami do dziewczecej lazienki a tam chlopaki nie wchodza, wiec to… s t r a s z n y wstyyyyyd.
aha.
 – to nie jest zaden wstyd. jak ktos jest ranny i trzeba mu pomoc to nie patrzy sie czy to dziewczeca czy chlopieca lazienka. najwazniejsze zeby szybko pomoc.
 – …hmmm… masz racje. to myslisz, ze moge opowiedziec ten sen natalii i nie bedzie sie smiala?
 – mysle, ze mozesz a jak sie bedzie smiala to jej tez wytlumaczysz. tak?

Dodaj komentarz