zlapac oddech.

moj ostatni weekend wygladal tak, ze po serii burzliwych telefonow wsiadlam w pierwszy samolot do hamburga i polecialam gasic pozar. wprawdzie misja zakonczyla sie sukcesem i to nie pierwszy weekend w stresie, ale jakos mnie zmoglo i fizycznie i emocjonalnie. i odkad wyladowalam w poniedzialek w domu, kloce sie z kazdym kto mi stanie na drodze. jakas cholera we mnie wstapila. wczoraj spontanicznie zadzwonilismy do chaty w alpach (rok temu wyciagnelam od aliska adres:-) czy by nas na jedna noc wzieli. biora zawsze od trzech nocy wzwyz ale zrobili wyjatek. jutro skoro swit wskakujemy w samochod, narty, majty na zmiane pasta do zebow i szczoteczka plus ksiazka i fruuuu!!! od razu mi lepiej.

Dodaj komentarz