serce przebadane, wysluchane, podgladane na usg. jak trzeba sie spiac, wysilic to bije jak dzwon, jak ma sie uspokoic to nie umie tylko sie potyka jak pijany zajac. teraz dostane ekg calodobowe i zobaczymy jak czesto sie tak zachlystuje, potyka i podskakuje jakby mialo czkawke. pani doktor poradzila przebadac tarczyce. no wiec podgladlismy tarczyce. skurczona jakas, wiec przebadalismy krew na hashimoto. na szczescie trop byl falszywy. okazalo sie jednak, ze mam bardzo silna anemie i zadnego racjonalnego powodu do niej. no moze poza zoladkiem, ktory tez podgladalismy na usg. w przyszlym tygodniu wpuscimy tam kamere i sprawdzimy od srodka o co chodzi. w karku mam taki bol, ze budze sie co rano sztywna i nie moge wstac z lozka. chodze na masaze, ktore pomagaja na kilka godzin. pan homeopata mowi, ze wylazi ze mnie stres, bol, niezadowolenie i smutek i zebym sie za te uczucia zabrala jak najszybciej, bo szkoda zycia. mimo wszystko czuje, ze jest lepiej. przychodza swieze pomysly, cierpliwosc malinowa, ogrodowa opalenizna i "zapominanie" komorki na czas zakupow.
jestem.
od przyjaciol same smutki. glupie, niesprawiedliwe choroby. pewien glupawi facet, ktorzy zostawia z dnia na dzien fantastyczna zone z malymi dziecmi, smierc niespodziewana, choc spodziewana.