teraz, kiedy mamy prawdziwe ognisko domowe. bez zadnych metafor, przenosni i myslnikow. ognisko domowe, czyli ogien na srodku domu. no moglabym byc teraz taka prawdziwa westalka. nic nie robic tylko troszczyc sie o ogien, zeby byl piekny, nie wygasal, zeby bylo cieplo, zeby skakaly iskierki. ale nie moge. no nie moge. bo:
1. ilekroc ja wrzuce drewno do kominka to wszytko sie robi czarne i trzeba czyscic.
2. ilekroc otworze klape, popiol wyfruwa na caly przedpokoj.
3. westalki byly dziewicami. po 15 latach malzestwa, jest towarunek trudny do spelnienia.
4. nawet gdybym byla jakims swietym wyjatkiem od biologicznej reguly i jednak byla dziewica, moj maz natychmiast zmienilby ten stan rzeczy. ogien w domu wyzwala w nim jakas magiczna energie. mam nadzieje, ze to wplynie dobrze na moja linie:-)
zostaje wiec normalna lylowa, nie-westalka. trudno.